niedziela, 24 kwietnia 2016

Pierwsze starcie z cateringiem dietetycznym

   Większość z Was pewnie zastanawia się po co blogerowi kulinarnemu catering dietetyczny, przecież jak tak bardzo kocha gotować to niech sobie sam przygotowuje dietetyczne jedzenie, a nie wrzuca na fejsa czy istagram zdjęcia jakiś dań w plastikowych pudełkach...
U mnie nastawienie do cateringu dietetycznego  było od początku bardzo pozytywne sama nawet chciała otworzyć coś takiego w moim mieście. Wiele osób nie potrafi się zmobilizować do gotowania a tu jeszcze jakaś dieta, nie mamy czasu jesteśmy zabiegani cały dzień... a w moim przypadku jest jeszcze Mały Człowieczek, który wymaga praktycznie całodobowej uwagi  i kiedy miałabym to wszystko zrobić... do tego kilogramy dodatkowe znudziło mi się ich noszenie, a co najważniejsze chodzi tu o moje zdrowie, dostałam ostatnimi czasy bardzo mocno w kości ale mam dla Kogo żyć i dlatego muszę być silna i zdrowa a wiem, że jedzenie to najlepsze lekarstwo na wszystkie choroby bo w końcu jesteś Tym co jesz!
I jakby nie było w naszym mieście pojawił się właśnie taki catering dietetyczny CALORIA, bardzo się ucieszyłam i postanowiłam skorzystać z usług tej firmy i przybliżyć Wam troszkę ten temat.
Najlepiej proponuję umówić się na wizytę z Panią Aurelią, która przeprowadzi z Wami wywiad oraz sprawdzi jak stoicie wagowo itd oczywiście catering możecie zamówić telefoniczni bez wcześniejszej konsultacji z Panią dietetyk.
Codziennie rano zostanie Wam dostarczony zestaw 5 posiłków w papierowej torbie, godzinę sobie sami ustalacie. Cena zależy od ilości kalorii oraz od czasu jak długo macie zamiar stosować dietetyczny catering.

PLUSY CALORII - dietetycznego cateringu:

 - dania są świeże, przygotowywane na bieżąco
- obiady były praktycznie cieplutkie mój faworyt z tych 7 dni to :
gulasz z ciecierzycy na ostro w curry z makaronem


- bardzo bardzo smakowały mi DRUGIE śniadania: pyszne jogurty z owocami, orzechami, płatkami owsianymi, suszonymi owocami
- codziennie coś innego różnego rodzaju kasze: pęczak, gryczana, makarony pełnoziarniste, szpinakowe, pyszny kotlet rybny
- bardzo miła obsługa

MINUSY:
- myślę, że to minus tylko dlatego, że nie ma jeszcze sezonowych owoców i warzyw, ale podpowiadając Pani Aurelii, więcej sezonowości zwłaszcza jak teraz ruszy wiosna i lato, pojawiają się szparagi, itd itd
- więcej dań dla wegetarian, jakieś może burgery z soczewicy, fasoli, wegański deser,

więcej minusów nie widzę i mogę polecić ten catering, moim oczekiwaniom sprostał zwłaszcza,  ze dopiero się rozkręca myślę, że z czasem na pewno będzie jeszcze lepiej i lepiej!

   Jakie rezultaty bo pewnie to Was najbardziej interesuje! Oczywiście bez sportu się nie obędzie, codziennie 15,5 km na rowerze plus spacery staram się tak około 5km dziennie.
Czyli tydzień uważam, za bardzo bardzo udany minus 2kg, 80km zaliczone na rowerze plus 15km spacerowo :)


Co mogę napisać nie poddaje się i jadę dalej od nowego tygodnia, robię przerwę na weekend majowy bo nie wyobrażam sobie np nie zjeść loda z Kalinowej lub grillowanego sera halloumi jak będzie pogoda :) oczywiście rower codziennie :)

PONIEDZIAŁEK


WTOREK


ŚRODA



CZWARTEK


PIĄTEK


SOBOTA


NIEDZIELA


środa, 20 kwietnia 2016

Serowo-bananowe babeczki bez cukru dla Najmłodszych

   Mam już powoli dosyć tej pogody :(( niech już w końcu wyjdzie to słoneczko i przestanie wiać bo człowiek źle się czuje i w ogóle tak jest jakoś bleee...Ale ja Wam tu nie będę narzekać tylko mam dla Was przepis dla Waszych Małych Pociech oczywiście nie tylko... Bez cukru pyszna zdrowa przekąska, u nas Martynka zajada babeczki z konfiturą z gruszek domowej roboty bez cukru :)
Przygotowanie bardzo proste a jaka radość z jedzenia!

SKŁADNIKI: 12 BABECZEK

300 g twarogu zmielonego dobrej jakości
2 jajka
3 łyżki mąki ziemniaczanej
łyżka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 banany


PRZYGOTOWANIE

Ser, mąkę i jajka dokładnie miksujemy.
Banany blendujemy i dodajemy do masy serowej – mieszamy łyżką.
Papilotki wkładamy do blaszki lub do foremek na muffinki.
Następnie wylewamy masę sernikową prawie do końca papilotki. Pieczemy w temperaturze 160ºC przez 35–40 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i uchylamy drzwiczki, zostawiając miniserniczki do przestygnięcia na ok. 30 minut. Następnie wyjmujemy słodkości z piekarnika i odstawiamy do całkowitego ostygnięcia – wyciągamy je z blaszki, ale pozostawiamy w papilotkach. Chowamy do lodówki, by się schłodziły.
By serniczki sprawnie odchodziły od papilotek, należy przestrzegać dokładnie instrukcji studzenia, czyli wykonać wszystkie powyższe czynności: zostawienie w piekarniku, wystudzenie, schłodzenie w lodówce. Ciepłe ani nawet letnie serniczki nie odchodzą od papierka.
U nas podajemy z ulubioną domową konfiturą.
SMACZNEGO!



poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Gotowane klopsiki dla Najmłodszych i nie tylko

   Kochani tak sobie pomyślałam, że będę od czasu do czasu publikować potrawy, które przygotowuje dla Mojej Małej Pin-upki. Są to takie dania, które spokojnie możecie sami skonsumować na obiad. Ja akurat nie jem mięsa prawie w ogóle, ale moja Córeczka uwielbia i pewnie ma to po Tacie. 
Staram się komponować takie potrawy aby były jak najprostsze w przygotowaniu a jednocześnie zdrowe no i co najważniejsze smaczne! 
Przepis jest banalny i zajmuję dosłownie chwilę. 

SKŁADNIKI: 10 KLOPSIKÓW

1 bardzo duża marchew - surowa
200 g mięsa z indyka - pierś
1/2 natki pietruszki - świeżej
sól himalajska różowa gruboziarnista
wywar warzywny lub bulion z kostki polecam ten BIO z rossmana 

DO KLOPSIKÓW:

ryż 
troszkę masła - dobrej jakości

PRZYGOTOWANIE

Mięso myjemy dokładnie i suszymy za pomocą ręcznika papierowego.
Potrzebny Wam będzie malakser lub dobry blender.
Osuszone mięso wrzucam do robota i mielę na drobną konsystencję.
Marchew i pietruszkę dokładnie myję. 
Marchew obieram i kroje na duże kawałki.
Malakser przygotowuję do rozdrobnienia marchewki i pietruszki.
Wrzucam warzywa i miksuje na bardzo drobną kosteczkę.
Tak przygotowane warzywa i mięso mieszam razem.
Następnie dodaję odrobinę soli, gdyż sól to najlepsze źródło minerałów zwłaszcza ta himalajska różowa.
Formuję małe kuleczki.
Wrzucam do gorącego wywaru - ja przygotowuje sobie taki wywar wcześniej z marchewki, pora, selera, pietruszki korzeń oraz ulubionych przypraw.
Gotuję na wolnym ogniu około 15-20 minut.
Podaję z ryżem, który mieszam z odrobiną masła.
Jak klopsiki zostają to podaję na kolację z bułką :)
SMACZNEGO :)




niedziela, 28 lutego 2016

Wegańskie podwójnie czekoladowe ciasteczka

   Kochani czuję, że małymi kroczkami nadchodzi wiosna..jakoś lepiej mi na serduchu chociaż problemów jeszcze mam co nie miara! Mam nadzieję, że wszystko niedługo się ułoży i będzie tak jak dawniej! Dzisiaj mam coś dla smakoszy czekolady ...bo wegańskie nie znaczy, że nie ma tam czekolady wystarczy mieć dobrej jakości gorzką czekoladę i można stworzyć oto takie pyszne sycące ciasteczka :)

SKŁADNIKI: 20 SZTUK

1 szklanka musu jabłkowego home made najlepiej
1/2 szklanki oleju roślinnego
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1/2 szklanki suszonej żurawiny
6 łyżek ksylitolu lub więcej zależy jakie chcecie słodkie mieć ciasteczka
1 szklanka surowego kakao
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 szklanki mąki orkiszowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli


PRZYGOTOWANIE

W jednej misce mieszamy mus jabłkowy, czekoladę, którą wcześniej siekamy na drobne kawałeczki, olej roślinny oraz suszoną żurawinę.
W drugiej misce ksylitol, mąkę, kakao, proszek do pieczenia, ekstrakt waniliowy i sól.
Łączymy dokładnie wszystkie składniki z jednej i drugiej miski, konsystencja będzie bardzo gęsta najlepiej wymieszać rękoma.
Formujemy 20 ciasteczek i wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni u mnie termoobieg i pieczemy około 15 minut ciasteczka powinny być lekko miękkie.
Najlepiej smakują na drugi i trzeci dzień :)
SMACZNEGO!





sobota, 6 lutego 2016

Wegańskie rafaello

   Kochani Kto z Was mnie dobrze zna ten wie, że jestem fanem wszystkiego co kokosowe. Uwielbiam rafaello, ale jest ono takie kaloryczne i niezdrowe...no dobra czasami można sobie pozwolić na jedną kuleczkę, ale co tam jedna kuleczka jak tu można zjeść cały duży kawałek i nie mieć w ogóle wyrzutów sumienia. Ciasto jest pyszne i bardzo bardzo kokosowe.
Przepis pochodzi z bloga: http://veganbanda.pl/index.php/recipe/jagielnik-raffaello-bez-pieczenia/ 
Mój przepis jest trochę zmodyfikowany, ponieważ ja nie jestem zwolennikiem mleka sojowego, który autorka proponuje w przepisie.

SKŁADNIKI: TORTOWNICA 24CM

1 szklanka kaszy jaglanej ( ziarno )
1 szklanka wody
2 szklanki mleka ryżowego
1 szklanka mleka kokosowego lub śmietanki kokosowej
200g wiórków kokosowych
6 - 10 łyżek cukru lub ksylitolu u mnie ksylitol 6 łyżek 
1 duży banan do dekoracji


PRZYGOTOWANIE


Jedną szklankę kaszy jaglanej kilkakrotnie przepłukuję wodą.

Zalewam 2 szklankami mleka sojowego, 1 szklanką wody i gotuję około 20 minut (aż kasza będzie bardzo miękka).
Dodaję wiórki kokosowe (trochę zostawiam do posypania) i jeszcze jedną szklankę mleka sojowego.
Dosypuję 6-10 łyżek ksylitolu lub cukru (najlepiej posmakować masę po dodaniu kilku łyżek i stopniowo dosładzać, żeby osiągnęła idealną słodycz;).
Zagotowuję i gotuję jeszcze 10-15 minut.
Kaszę blenduję na gładką masę i wylewam do wysmarowanej olejem tortownicy (u mnie średnica 22 cm).
Posypuję wiórkami kokosowymi, banana pokrój w cienkie paseczki i udekoruj ciasto, po przestygnięciu schładzam w lodówce.
Kroję, gdy ciasto się schłodzi i stężeje.



wtorek, 19 stycznia 2016

Pin-upowe zdrowe śniadanie w wersji bezglutenowej

   Kochani startuje powolutku z blogowaniem :) Macierzyński dobiega końca i czas wracać do pracy ...moja Mała Pin-upka póki co nie pozwala Mamie jeszcze w pełni działać, ale ja już się stęskniłam bardzo za gotowaniem. Wymyśliłam sobie, że od nowego roku będę wprowadzała dla Was propozycję zdrowych śniadań ze stylówą retro :) dzisiaj moja pierwsza propozycja bezglutenowa :)
Jogurt z musli bezglutenowym, ekspandowaną kaszą jaglaną i jabłuszkiem :) Moja śniadania skomponowała Dietetyczka Monika Frank http://www.mojdietetyk.pl/artykuly/monika-frank-2.html.

SKŁADNIKI: 1 PORCJA 350kcal


30 g Musli z rodzynkami i orzechami bezglutenowe musli Kolumba
15 g kasza jaglana ekspandowana jaglanka
150 g Jogurt naturalny

150 g Jabłko





wtorek, 3 listopada 2015

Fasolka po bretońsku w wersji wege z komosą ryżową

   Normalnie skandal, żeby wpisy pojawiały się tak rzadko :((( Niestety kompletnie nie mam czasu skupić się na gotowaniu, ponieważ moja Mała Pin-upka nie pozwala mi na to! Mam nadzieję, że już niedlugo przyjdzie taki czas i będę mogła wrócić do aktywniejszego gotowania i pieczenia! Póki co wracam do lekkich przepisów, które przygotowała mi Monika moja Kochana Dietetyczka i dodatkowo są w wersji wege, mięsa już praktycznie nie jem w ogóle zdaża mi się czasami na imprezach rodzinnych, ale nie mam kompetnie parcia na takie dania no i dobrze!  

SKŁADNIKI: 1 OSOBA / porcja 450 kcal


120 g Fasola biała konserwowa
50 g Komosa ryżowa czerwona
30 g Cebula
200 g Pomidory z puszki
30 g Koncentrat pomidorowy 30%
10 g Olej rzepakowy uniwersalny
Czosnek (1 ząbek), majeranek, liść laurowy, papryka słodka

PRZYGOTOWANIE

Komosę wsypać na gęste sitko i dwukrotnie przepłukać zimną wodą.
 Gotować około 15 minut, na małym ogniu, w podwójnej ilości wody
Na oleju zeszklić pokrojoną cebulę i czosnek, dodać przyprawy, chwilę przesmażyć. Dodać odsączoną fasolę, lekko podlać wodą, po 5-10 minutach dodać pomidory i koncentrat. 
Doprawić do smaku pieprzem i majerankiem, dusić do przejścia się smaków. 
Fasolkę podawać z komosą.